Warszawa - Kabul. Dlaczego to nasza wojna?
Published kwiecień 10th, 2007 in Polityka międzynarodowa
Ten tekst został napisany jako “komentarz” do tekstu pewnego lewaka, obrońcy tzw “sprawy palestyńskiej”. Artykuł mozna przeczytać tutaj
Nikt i nic nie wyjaśni lepiej, czym jest radykalna lewica (i dlaczego doszło do czerwono-zielonego sojuszu pod czarnymi flagami kalifatu), niż słowa wypowiedziane przez przedstawicieli tych grup. Komunizm został pokonany, ale nie zniszczony. Jego zwolennicy i wyznawcy nie przestali istnieć. Razem z islamistami uznali globalizujący się wolny świat za swojego wroga. Poniżej przypadek skrajny - poglądów jednego z twórców strony “Viva Palestyna”. Warto przeczytać, pomimo ogromnego przerostu formy nad treścią i widocznej grafomanii. Warto - ponieważ może pomoże to otworzyć szeroko oczy wszystkim tym, którzy wierzą w Europę opartą na wartościach, które stworzyły naszą cywilizację. Tym, którzy wciaż nie rozumieją, co z łączy fanów tzw “Palestyny” - miłośników Hamasu, komunistów, tzw “Nową lewicę” i całą tłuszczę wznosząca antyamerykańskie, antyeuropejskie i antyizraelskie hasła.
Kłamstwem jest stwierdzienie, że “miły”, trochę alternatywnie ubrany, młody chłopaczek, wymachujący czerwonymi flagami na demonstracji zorganizowanej przeciwko umieszczeniu w Konstytucji UE odniesienia do wartości chrześcijańskich, “wrażliwa” kobiecinka bredząca godzinami o okrucieństwach armii izraelskiej wobec “biednego Hamasu” lub saudyjski mułła, opowiadający o zgniłym, barbarzyńskim zachodzie i jego zgniłych obyczajach reprezentują środowiska, które nie mają ze sobą nic wspólnego.
Nadszedł czas, aby zrozumieć, że wojna, o której mówiła Orianna Fallaci nie toczy się tylko w Europie. Toczy się w Strefie Gazy i w Bagdadzie. Toczy się na ulicach izraelskich miast, w Waszyngtonie i w Iranie. Jeśli chcemy, aby wolny świat, po zwycięstwie odniesionym nad Sowieckim Imperium, odniósł kolejny triumf, musimy zrozumieć - nie może być już podziałów. Walka o Europę, zbudowaną na fundamentach, które stworzyła cywilizacja judeo-chrześcijańska, walka o Tel Awiw, o demokrację na Bliskim Wschodzie, o Kabul i Zabul, o niedopuszczenie do budowy bomby atomowej przez teherański reżim, wreszcie cała bitwa z islamskim terroryzmem są tylko różnymi frontami tej samej wojny. Wojny, którą wydali naszemu światu przegrani, którzy wciąż nie pogodzili się ze swoją klęską. Skorpion, zanim umrze, potrafi jeszcze śmiertelnie ukąsić. Sun Tzu powiedział - nigdy nie wygrasz, nie znając siebie i swojego przeciwnika. Tak długo - jak wolny świat i Europa nie zrozumie istnienia swojego śmiertelnego wroga - owej “osi zła” - która istnieje niezależnie od państw i rządów - tak długo nasz świat będzie w niebezpieczeństwie.
Ziemia nie jest płaska. Nie zdołamy zaszyć się gdzieś na jej ciemnym krańcu, nie zważając na resztę. Nie możemy zapomnieć o jihadzie na francuskich przedmieściach. Nie mamy prawa powiedzieć “a do diabła z Francją, sama sobie zgotowała ten los”. Nie możemy powiedzieć “Afganistan? A gdzie to jest?” Nie mamy wreszcie prawa powiedzieć “Izrael? A do cholery z tymi Żydami”. Jeśli padnie Francja, ile lat minie zanim zapłoną przedmieścia Berlina i Warszawy? Jeśli Afganistan zostanie opanowany przez Talibów, ile lat minie zanim wyprodukują oni bombę, zdolną uśmiercić Nowy York? Jeśli wreszcie padnie Tel Awiw - ile lat minie kiedy - tak jak obiecał Mahmoud Al-Zahar, były minister spraw zagranicznych Palestyny - islam wejdzie do każdego domu na świecie??
Toczymy wojny, aby żyć w pokoju - powiedział Arystoteles. Paradoks? Nie - brutalna prawda. Upadek “Wielkiego Demona” jakim był Związek Sowiecki nie zakończył historii. Demokracja nie odniosła jeszcze ostatecznego zwycięstwa. Miejsce jednego, wielkiego demona zajęło setki pomniejszych. Czy mniej groźnych? Na pewno innych. Największy błąd popełnia ten, kto niedocenia przeciwnika. Nie popełnijmy tego błędu


0 Responses to “Warszawa - Kabul. Dlaczego to nasza wojna?”
Please Wait
Napisz komentarz